środa, 22 lipca 2015

lawenowo :)

Witam po internetowym lenistwie :)
Wreszcie zmobilizowałam się i poświęciłam troszkę więcej czasu na nie tylko odwiedzenie Was ale i pozostawienie śladu na waszych stronka :)), na tyle ile starczyło mi czasu bo jak wiecie na to to właściwie potrzeba baaaaardzo dużo czasu :)))
A teraz co u mnie, dlaczego było tak cicho ?
Bo ..... większość czasu zabierał mi nie tylko ogródek ale i książki ( taki mój mały nałóg :)))

Oto miejsce moich ucieczek od rzeczywistości :))) :




A oto jeden ze światów :)))
Polecam, Nie lubię zbyt dług opisów a tu mnie wcale nie nudziły a nawet bardzo zaciekawiły.
Przeczytałam prawie wszystkie jej książki i tak jak wcześniej nie zawiodła mnie a nawet tym razem zaintrygowała. Jeśli któraś chce dowiedzieć się jak faceci reagują na problemy, jak je widzą i jak sobie z tym radzą to polecam :)


Ale do rzeczy, coś jednak oprócz czytania wytworzyłam.
1. Zebrałam " lawendowe zapachy " czyli zebrałam z mojego zagonka lawendę i ją wysuszyłam


Mały "półklombik" jest otoczony 6 krzaczkami lawendy


Za lawendami rosną różne gatunki lilii, które kwitną w różnym czasie więc cały czas coś tam kwitnie i wciąż się zmienia. Postaram się wam pokazać w innych postach jak będą kwitły inne kolory.


A tu widać jakieś samosiejki dzikich rumianków, są wysokie i fajnie wkomponowały się w całość


Między lawendą rośnie również len, jest niesamowity, ma piękne delikatne, błękitne kwiatki, które krótko kwitną ale wciąż zastępują je nowe więc ciągle coś się dzieje. Został mi tylko jeden krzaczek bo drugi zjadły mrówki ( ciągle z nimi walczę i nie mogę się ich pozbyć :( )


Pościnałam tylko te najbardziej rozkwitnięte, resztę zostawiłam, żeby nadal było niebiesko :))



Powiązałam, powiesiłam w zacienionym i przewiewnym miejscu, żeby ładnie wyschły. A że było w czasie upałów  to szybko wyschło. 



I tadam ..... oto wysuszone kwiaty lawendy :



Ten cudny zapach powędrował do małych woreczków ale o tym w jutro :))